Specjalistyczny sklep z winami

Flammekueche

Flammekuchen czyli Tarte Flambee to bardzo stara pasterska potrawa. Prosta ale wyjątkowo smaczna. Składa się z cienkiego ciasta, które kiedyś łatwo było upiec nawet nad ogniskiem. Dawno temu po upieczeniu placka smarowano go śmietaną i kladziono pokrojony boczek i cebulę. Proste ciepłe danie na szybko. Danie pochodzi z trójkąta bermudzkiego flammekuchowego, czyli pogranicza Francji, Niemiec i Luksemburga. Do dziś nie ustają zamieszki związane z konfliktem „to nasze danie”. Z czasem to danie się zmieniało. W drodze ewolucji stalo się pizzo podobnym tworem. Ciasto z samej mąki i wody zaczęło przypominać ciasto takie jak do produkcji pizzy. Ja bym chciał się podzielić właśnie takim przepisem.

Czego potrzebujemy: 1/3 kostki drożdży, łyżeczki cukru, szczypty soli, 2 łyżeczek oliwy z oliwek, mąki ok 500-700 gr najlepiej na pizzę, szklankę wody lub mleka  (co kto woli), 2 białych cebul, sporej garści pokrojonego w kostę boczku, sporej garści tartego ementalera i kwaśnej gęstej śmietany ok. 1/2 szklanki (najlepsza creme freche) oraz czarnego grubo zmielonego pieprzu. Naturalnie dużej ilości dobrego białego wina w temp 10-12 st.

Co i jak: Wkladamy do miski np. szklanej drożdże, rozgniatamy widelcem i posypujemy cukrem. Mieszamy. Odstawiamy na kilkanaście minut. Otwieramy wino i sączymy. Następnie podgrzewamy do temperatury letniej wodę lub mleko. Dolewamy do miski z drożdżami, które już się pokochały z cukrem i rozpłynęły. Mieszamy. Zaczynamy dosypywać mąki (możemy przesiewać przez sitko) aż uzyskamy mazię. Dolewamy oliwy z oliwek i dosypujemy soli. Teraz mamy kilka wyjść. Albo wkladamy łapki i dalej sypiemy mąkę i lepimy do uzyskania konsystencji ciasta, które się nie lepi….albo…przekladamy do misy sprzętu który nam odpowiednią końcówką mocy sam ulepi ciasto. My w tym czasie będziemy sączyć wino i dosypywać mąkę. Co do jej ilości to tyle aby ciasto stało się ciastem.

Odstawiamy na min 30 min. Łapiemy małą drzemkę jeśli wino nami już zakręciło w głowie. Jeśli nie, to kroimy boczek w kostkę, cebulę w plastry nie za grube, które ściskamy w dłoni aby porozdzielać cząstki.

Odpalamy nasze domowe ognisko w postaci piekarnika do 250 st. W między czasie nasze ciasto już zapewne wyrosło, a jeśli nie to nie. Najwyżej będzie bardziej chrupiące. Następnie bierzemy wałek lub jeśli nie mamy to umytą butelkę po winie które już wcześniej wypiliśmy i rozwałkowujemy ciasto na placek. Co do grubości to: co kto lubi. Generalnie cienkie jest klasyczne. Najlepiej rozwałkować na papierze do pieczenia. Smarujemy ciasto śmietaną. Sypiemy ser, na ser boczek i na końcu cebulę. Pieprzymy w zależności od tego jak chcemy żeby nas piekło. Kładziemy na blaszce lub na kratce i wkładamy do piekarnika na 1/3 wysokości. Nie zapomnijmy zamknąć piekarnika. Stajemy i patrzymy co się dzieje…..i tak stoimy 6-7 min. Powinno już być ok. Długość postoju zależy od grubości ciasta i ilości składników na cieście.

Wyciągamy, kroimy i podajemy. Z tej ilości mąki powinniśmy otrzymać 2 spore placki, dlatego też miejmy po ręką dodatkową cebule, boczek, ser i śmietanę.

Smacznego!!!

 



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *